Koniec Blog.pl! 2011-03-07 23:45:44

Niniejszym informuję szanownych czytelników, iż są to ostatnie dni tego bloga. Przenoszę go sukcesywnie, kawałek po kawałku na WordPress.com

Nowy blog będzie pod adresem http://tomaszmoczulski.waw.pl/ - jeszcze załatwiam domenę. Ten blog póki co pozostanie i będzie po prostu ustawiony redir ;)

Sorki za zamieszanie, ale już mam dość reklam, pasków etc...

skomentuj (0)

Senatorowie - włączcie myślenie! 2011-03-07 08:11:03

Zwracam się z uprzejmą prośbą do naszych kochanych posłów i senatorów - zacznijcie myśleć, zanim podejmiecie jakąś decyzję! Najnowszy wymysł o zakazie sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych jest po prostu poroniony. Nie wiem kto na to wpadł, ale pomysłowości gratuluję. A tłumaczenie, że ma to związek z nadużywaniem alkoholu przez kierówców jest po prostu śmieszne. Owszem - na pierwszy rzut oka osoby, która nie ma pojęcia o czym mówi, może tak wyglądać. Bo przecież stacja łączy kierowcę i alkohol. Tylko w swojej kilkuletniej karierze kierowcy nie spotkałem się jeszcze z obrazkiem innego kierowcy spożywającego alkohol na stacji. A jeżdżę bardzo dużo.

Najczęstszymi przyczynami prowadzenia samochodu po alkoholu są:
- w trakcie imprezy, po 'zaopatrzenie' do dalszego imprezowania
- po imprezie, powrót do domu
- syndrom dnia następnego, czyli jazda dzień po imprezie na tzw. kacu.

Żaden z tych czynników nie ma nic wspólnego z dostępnością alkoholu na stacji. Sam niejednokrotnie kupuję piwo, czy wino na stacji benzynowej koło mojego domu, ale to ze względu na brak sklepu nocnego w okolicy. I zawsze spożywam ten alkohol 'u celu'. Nie piję w samochodzie, czy na ulicy. Kwestia wychowania/kultury. Jak ktoś będzie chciał, to wsiądzie w samochód, pojedzie do sklepu nocnego i tam obali 'połówkę'. I nie będzie to miało znaczenia czy to sklep, czy stacja.

Ja mam inny pomysł: może by tak podnieść granicę wieku, od którego można legalnie kupić i spożywać alkohol. Wzorując się systemem z innych państw - do 21 lat. To by sporo rozwiązało. Najwięcej pijanych/nietrzeźwych kierowców jest w wieku 18-25 lat, więc już by można było odnotować wymierne korzyści. Wprowadzanie kolejnych zakazów nigdy nie przynosiło nic dobrego. Choćby ostatni zakaz palenia w miejscach publicznych i lokalach gastronomicznych. Zmieniło się coś? Nie. Tylko wszyscy wychodzą przed knajpę rzucając niecenzuralne teksy pod adresem pomysłodawcy. Zmniejszyła się liczba osób palących? Może o kilka procent, a może nawet nie.

Tak samo tutaj. Jedyne, co ta ustawa spowoduje, to kolejne spowolnienie polskiej gospodarki i zwiększanie się tzw. 'szarej strefy'. Szkoda, że panowie senatorowie w momencie obejmowania stołka przestają być obywatelami i są tylko wożeni z pracy do domu i z domu na imprezy. A tam mają wszystko podane. Zacznijcie myśleć!

Pozwolę sobie zacytować tekst sms'a usłyszanego na antenie radia PiN "może powinno się zabronić wypowiadania się polityków przed godz. 23:00 w ramach przeciwdziałania zachwianiu zdrowego rozsądku". Tak. Coś w tym jest.

Tagi: impreza, alkohol, stacja benzynowa, nocny, sprzedaż, zakaz, ustawa, senatorowie

skomentuj (4)

Outsider wśród 'swoich'... 2011-03-06 12:43:40

Kilka dni temu koleżanka L. namówiła mnie na założenie konta na Blip.pl - właściwie, to po wlaniu w siebie odpowiedniej ilości napojów wyskokowych, sama mi założyła konto ;) Podchodziłem do tego trochę sceptycznie, bo dla mnie wielkim sukcesem było konto na FB, z którego ostatnio aktywnie korzystałem, a ten cały Blip, to jakoś przerastał moje możliwości percepcyjne.

Ale się udało. Ogarnąłem jakieś podstawy i się zaczęło. Pisanie o bułce itd. Ta sama koleżanka L. wspomniała mi o czymś takim, jak tagi służące do klasyfikowania wypowiedzi oraz, że są ludzie, którzy to obserwują, czyli po polsku - widzą na swoich komputerach. Jednym z takich tagów jest "#blipiwowawa", czyli spotkania użytkowników portalu Blip w rzeczywistości. Wybierałem się nawet na takie spotkanie, ale nie byłem w pełni przekonany czy na 100% chcę. W koncu obudziłem się wczoraj po popołudniowej drzemce (ok. godz. 20:00) i myśląc nad jakąś imprezą - przypomniałem sobie, że 'to przecież dziś jest to spotkanie'. Niewiele myśląc chwyciłem za telefon i na szybko zadzwoniłem do L. zadając jakże treściwe pytanie 'czy jesteście jeszcze tam, gdzie mieliście być i czy jeszcze będziecie?'. Po otrzymaniu odpowiedzi twierdzącej - ogarnąłem się na szybko, poleciałem na MPK i wylądowałem na tym spotkaniu.

Powiem szczerze - nie spodziewałem się, że może być taka świetna, wręcz epicka impreza z grupą ludzi, z których znałem w życiu codziennym tylko troje. Wielkie było moje zdziwienie jak spotkałem tam osobę, której najmniej się spodziewałem, ale cieszę się z tego spotkania. Oczywiście picie napojów wyskokowych było nadwyraz wskazane, więc wcale nie żałowałem trunków. Również na póżniejszym after-party :) jeszcze późniejsze after-after-party obeszło się bezalkoholowo, ale nie mówię, że było źle - nieśmiało zasugeruję, że to była najlepsza część imprezy ;)

Ogólnie cała impreza na wieeelki plus i ogólnie strasznie fajnie było.
Dziękuję Luca, KrólowoNocy i Wam wszystkim, którzy zbudowaliście klimat tej imprezy! Pozdrowienia dla Was!

Tagi: impreza, alkohol, piwo, blip, blabla, wino kobiety i śpiew, blipiwowawa, blip.pl

skomentuj (2)

Cena sławy 2011-03-02 17:50:25

Wszyscy mnie kochają. Nie - nie jestem narcyzem. Taka myśl nasuwa mi się zawsze, gdy wracam do domu. Otwieram skrzynkę, a tam dosłownie tony papieru od moich wielbicieli... Kochają mnie sklepy ze sprzętem RTV i AGD, firmy od prania dywanów, telewizje kablowe i firmy, które chcą mi wymienić moje wymienione okna i drzwi. Zapraszają mnie na różne wernisaże, spotkania ze znanymi luźdzmi, wyprzedaże garażowe. A połowa warszawskich pizzerii wręcz mnie uwielbia zasypując mnie tonami listów miłosnych, czego to oni mi zrobią w gratisie, jak tylko podniosę słuchawkę i do nich zadzwonię. Jeszcze trochę, a będą mi chyba musieli postawić pomnik, czy coś...


W takim świecie można naprawdę poczuć się osobą wyjątkową :) Jednak na dłuższą metę może być to przytłaczające. Współczuję wszystkim 'sławnym' ludziom, na których czają się paparuchy za każdym drzewem. Na szczęście o mnie jeszcze w gazetach nie piszą. Jeszcze.

W sumie cenię sobie moją prywatność i lubię mieć kontrolę nad moim kontaktem ze światem zewnętrznym, więc postanowiłem wypowiedzieć wojnę tym moim wszystkim fanom obsesyjnie we mnie zakochanym. Trochę poszperałem i znalazłem, że "zgodnie z prawem pocztowym (art. 37 ustawy z dnia 12 czerwca 2003 r. Prawo pocztowe (Dz. U. Nr 130, poz. 1188, z późn. zm.) każdy właściciel lub współwłaściciel nieruchomości, w terminie do 24 sierpnia 2008 r., powinien wymienić starą skrzynkę pocztową na tzw. euroskrzynkę zapewniającą dostęp wszystkim operatorom pocztowym. 
Ustawa z dnia 12 czerwca 2003 r. „Prawo pocztowe” Rozdział 1, Art. 2. 1. Usługę pocztową stanowi, wykonywane w obrocie krajowym lub zagranicznym, zarobkowe:
1) przyjmowanie, przemieszczanie i doręczanie przesyłek oraz druków nieopatrzonych adresem, zwanych dalej "drukami bezadresowymi";
".

Nie ukrywam, że trochę mnie to zmartwiło, ale nie poddałem się i zacząłem kopać głębiej. Wykopałem art. 222 § 2 Kodeksu Cywilnego - pozwala on bowiem wytoczyć żądanie usunięcia skutków i zaniechania naruszeń wyrządzonych przez osoby naruszające możliwość korzystania z własności (a zatem i skrzynki pocztowej) w inny sposób aniżeli przez pozbawienie właściciela faktycznego władztwa nad rzeczą. W skrócie - mogę pozwać firmę, która dokonała 'wrzucenia' ulotki do mojej skrzynki o usunięcie tej ulotki oraz do zaprzestania wrzucania nowych.

Tutaj pojawia się kwestia kolejnych nieścisłości w prawie polskim. Otóż firma, której oferta jest przedstawiona na ulotce nie ponosi odpowiedzialności za ulotkę w mojej skrzynce, tylko podwykonawca, który podjął się wykonania zlecenia i wykonał je w sposób niezgodny z prawem. Podwykonawca nie ponosi odpowiedzialności za to zdarzenie tylko (zaleźnie od strategii firmy) pracownik, lub zleceniodawca, który powierzył wykonanie usługi doręczenia na takich warunkach. W tej drugiej sytuacji jest o tyle trudniej, że nie udowodnię np. Pizzy Dominium namawiania do dokoniania wykroczenia. W pierwszym przypadku mogę sądzić się z pracownikiem na drodze cywilnej.

Przekopałem treść ustawy o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym (Dz. U. nr 171 z dn. 20 wrz 2007), ale niestety nic tu nie znalazłem, albo za słabo szukałem.

To dopiero początek. Może uda mi się opracować jakiś skuteczny system walki z tym badziewiem. Wystarczy jedna wygrana sprawa w sądzie będąca precedensem i każdy człowiek w tym kraju będzie mógł się uwolnić od tego spamu :)

skomentuj (2)

Fejsbukoholizm i blipoholizm 2011-03-02 00:34:24

Przyznaję. Otwarcie i szczerze. Przez ostatni czas siedzenia w domu uzależniłem się od Internetu. I wcale nie mówię, że siedzę na googlach po dwie godziny dziennie. Otwieram oczy i laptopa. Klikam 'connect'. Potem odpalam Safari i pierwszy adres, jaki wpisuję, to www.facebook.com... Robię herbatę czekając, aż załaduje się strona blip.pl. Potem czytam wiadomości. Siedzę na FB i komentuję, zamieszczam jakieś pierdoły. To samo na Blipie. Skanuję YouTube w poszukiwaniu dobrej muzyki, po czym interesujący mnie kawałek linkuję na FB. Jak mam problem to nie dzwonię do przyjaciela/przyjaciółki. Piszę na Blipie. W skrajnych przypadkach napiszę do nich pw przez FB. Już nawet gadam jak komputer.


Czy ktoś wie, jak to się leczy???

skomentuj (3)

Feeling the love... 2011-03-01 02:26:49

Can you feel the love tonight? Cause I can't. I've tried. I've even felt in love. And what for? Just to get punched by the knife into my back. And if it wasn't enough - it's been twisted. Many times. The only thing I can think of all the time is her... Why do I have to suffer that much? What I've done to be punished like this? Shit. Maybe it's just because I've been born?


Yeah. That's the next unsuccessful chapter of my life. There's an old saying: "if a mussel doesn't open, don't eat it". Maybe my friends are right - there's a plan for everyone of us. But what should I do? Sit still and wait? I'd prefer to act... Maybe someone of you has same advice for me? I'm up a gum tree...

skomentuj (0)

Scenki uliczne... 2011-02-26 21:35:49

Wybrałem się przed chwilą do sklepu na małe zakupy. Chciałem kupić tylko papierosy i coś do zjedzenia gotowego, bo mnie leń ogarnął... Oczywiście plan został wykonany ponad normę, bo kupiłem papierosy, dwie ćwiertki z kurcza z rożna, sok Leon, wodę gazowaną 1,5L, Knoppersy i dwa banany :) Wracając spotkałem dwóch dziwnie wyglądających ludzi, którzy mieli niesamowite problemy z wyartykułowaniem nawet jednego słowa, ale widać było, że mieli postawę roszczeniową w stosunku mojej osoby. Wywiązał się taki dialog:
- Co ty chcesz?
- Bla, ble, k**wa, bla, k**wa, na pywo.
- Sorry nie mam żadnego hajsu, bo płaciłem kartą.
- Ble ble k**wa daj szluga k**wa.
- Nie palę.
Po postawie gości było widać, że to nie koniec, ale zacząłem iść w swoją stronę...
- ej k**wa ty daj zadzwonić
- spi***alaj.
- ty ch*ju, zaje*ie ci zaraz daj telefon.
- Idzcie sobie, bo nie chcecie mi wejść w drogę. I tak jestem dostatecznie wk**wiony.
Nie pomogło. Wyskoczył z łapami. Dostał z dyni. Cofnął się i obaj zaczęli się zawijać. Im się raczej nic nie stało, ale ja sobie rozwaliłem nos :/

Jaki z tego morał? Krzywda Ci się może stać szczególnie wtedy, gdy się tego najmniej spodziewasz...

Tagi: telefon, ulica, bójka, złodziej, debil, dresy

skomentuj (0)

Księga Gości
Praca, szkoła...
Puls Biznesu - Marka mojego pracodawcy ;)
Konferencje InforMedia Polska - Strona mojego pracodawcy :)
Grafika WSEiZ - Forum koła graficznego WSEiZ
WSEiZ - Wyższa Szkoła Ekologii i Zarządzania

Polecane strony
Miasto Gadających Głów - Miejsce inne niż wszystkie!!
Marea Club Polska - Oficjalne forum Marea Club Polska
Taverna 10°B - Miejsce dla każdego żeglarza i nie tylko :)

Blogi moich bliskich :)
Królowa Nocy - Jasna strona mrocznej Ani ;)
Blog Natalii... - Nie ma to, jak być ciemną blondynką :P
Blog koleżanki L. :) - To od tego blogu się wszystko zaczęło :D